-Co?Błagam jeśli to coś złego to odpuść sobie.
-Viola musisz wiedzieć.
-Jeśli to takie ważne to mów.
-Wyjeżdżamy już dziś.
-Co!?
Nie mam już siły.Przytuliłam się do Federico.
-Nie chcę tego tak samo jak ty.
-Wiesz co?
-Nie wiem nic.
-To nie może się tak skończyć.-powiedziałam po czym podeszłam do drzwi od gabinetu ojca.Nagle usłyszałam rozmowę przez ojca.
-Nie Ramallo wyjeżdżamy do Kataru.
-...
-Tak jestem pewien muszę odciąć moje dzieci od muzyki-rozłączył się.Weszłam do gabinetu bez pukania.
-Masz mi tatku coś do powiedzenia?
-Nie.
-Dlaczego chcesz odciąć nas od muzyki? Co ci tak bardzo przeszkadza?!
-Viola ty nic nie rozumiesz.
-Masz racje,nie rozumiem Ciebie!
-Nie tym tonem.
-Nie będziesz mi mówił jaki mam mieć ton!Aha i możesz zapomnieć,że miałeś córkę!-krzyknęłam.Łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem.Szybko wybiegłam do swojego pokoju.
Nigdzie z nim nie wyjeżdżam.Nagle mój były ojciec wszedł bez pukania.
-Nie spodobało mi się to,że powiedziałaś żebym zapomniał,że mam córkę.A poza tym dlaczego?
-Serio się o to pytasz?
-Tak.
-Już ci zaraz powiem.Powiedziałam tak bo ty nie powinieneś być ojcem.W ogóle się do tego nie nadajesz.Nie pytaj czemu?Bo normalny ojciec nie chciałby odcinać swoje dzieci od tego co kochają-powiedziałam po czym wybiegłam zostawiając go w osłupieniu.
Wybiegłam do parku jest już ciemno,ale nie obchodzi mnie to.Jak są tacy mądrzy niech sami sobie jadą.
-Violetta.
-Co Federico ojcu coś nie pasuje,chcesz na mnie nakrzyczeć,że wydarłam się na ojca?
-Nie, po prostu wpadłem na pomysł.
-Jaki?
-Ucieknijmy z domu,rodzice Leona wyjechali i zaprasza nas na tak długo jak będziemy chcieli.
-Myślisz,że się uda?
-Musi się udać,tylko jak zabierzemy rzeczy z domu?
-Wchodzę w to. I wiem jak zabrać nasze rzeczy.
-Jak?
-Chodź za mną.
Po dziesięciu minutach byliśmy przed domem.Weszłam do ogrodu,a Fede za mną.
-Pomóż mi.-mówię po czym ja chwytam za jeden koniec drabiny,a mój barat za drugi.Mój plan wyglądał tak,że mieliśmy wejść po drabinie przez okno do mojego pokoju.
Ja pierwsza wdrapałam się na drabinie,a Fede za mną. Na szczęście okno od mojego pokoju było uchylone.
Gdy już znajdywaliśmy się w moim pokoju wyciągłam walizkę z pod łóżka.
-----------------------------------
Oto rozdział jeśli wam się podoba proszę o komy;-*
Supcio
OdpowiedzUsuńDzięki:-*
UsuńJakby co to ja jestem Misia misia ale pisze z innego konta
UsuńBardzo supcio. Zajefajne.
OdpowiedzUsuńDzięki
Usuń