
I zeszłam na śniadanie,przy stole siedzieli wszyscy czyli:tata,Angie i Federico.
-Dzień dobry-powiedziałam i usiadłam na swoje miejsce.
-Dzień dobry-odpowiedział tylko tata.
-Stało się coś?-Federico walnął pięścią w stół i poszedł do swojego pokoju.-Co mu jest?Dlaczego macie takie miny?
-Violetto...wyjeżdżamy-powiedziała Angeles.
-Co!?Czy wy powariowaliście!?
-Nie, my wyjeżdżamy tylko na rok-powiedział tata.
-Tylko!?Znasz znaczenie tego słowa!?-szybko wybiegłam z domu.
Biegłam tak z 5 minut. Jestem w parku,usiadłam na ławce i zaczęłam płakać.
Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.
-Viola co się stało?
-Leon...ja wyjeżdżam.
-Co?Ale dlaczego?
-Nie wiem tata postanowił,że wyjeżdżamy nie wiem dlaczego.
***
Wróciłam,weszłam w głąb mieszkania i zauważyłam walizki,a koło nich Federico siedzącego na jednej z nich.
-Viola muszę ci coś powiedzieć.
-------------------------------
1Rozdział jest mam wiele pomysłów. Jeśli czytacie proszę o komy.
Bardzo fauny, czekam na nexta. Przy okazji wbijaj na mojego bloga:http://historiaogromnejmilosciviolettyileona.blogspot.com
OdpowiedzUsuńFajny a kiedy next?
Usuń*fajny
OdpowiedzUsuń